Krakowski Nurt Basketu Amatorskiego BETA
Największa na południu Polski amatorska liga koszykówki!

ŁOWCY RSEstates Mistrzem XXXV sezonu KNBA!

W miniony weekend poznaliśmy najważniejsze rozstrzygnięcia w XXXV sezonie w naszej ukochanej lidze KNBA. Mistrzami zostali Łowcy, ale pozwólcie, że opis zacznę od IV ligi.

 

W spotkaniu o mistrzostwo IV ligi Jelenie w Terenie rozbiły Remates 93:48, a prym wiedli jak zwykle bracia Końscy wspierani przez Tomasza Styranko. Mateusz zanotował 27 punktów, 11 zbiórek i 5 asyst, a jego brat Maciek 22 oczka, 12 desek i 6 asyst. Ciekaw jestem jak Jelenie poradzą sobie w trzeciej lidze, bo czwartą wbrew opinii przebrnęli jak burza i chcąc nie chcąc musi to robić wrażenie.

Baraży o trzecią ligę było cztery i aż w trzech górą byli jeszcze chwilowi czwartoligowcy. NWCSD ograło LeciKulka pl 82:73, a ojcem sukcesu był Olaf Bloda, autor 29 punktów, 7 asyst. Ponadto popularny Olo rozdał też 8 asyst. Swoje zrobili także podkoszowi: Maciej Jędrzejczyk, Wojtek Kubica i Marek Wisiecki. Radwan Sport osłabiony brakiem Tomka Orlickiego i Kamila Malca przegrał z We Got Game 49:62, a najlepszym strzelcem był były gracz choćby Agiehamów, Alvaro Quinyonein. W trzeciej parze Myśliwi ulegli debiutującym w lidze FitWeekend.pl 46:55. Fitowcy wykorzystali brak najlepszego strzelca Myśliwych Pawła Cichostępskiego. Jedyny trzecioligowiec, który wygrał swoją potyczkę to Promile. Zespół, w którym liderem jest Józek Szwed pokonał Double-Blast (brak Sergiusza Zagziała) 77:56. Oprócz wspomnianego Józka wielki mecz zagrał Adam Rogala, trafiając 8/10 za 2 i 5/12 prób za 3 co w sumie dało mu 34 punkty.

Jeszcze ciekawsze rozwiązania padły w barażach o drugą ligę, gdyż tam wszystkie pojedynki wygrały ekipy z niższej ligi! Tak więc niespodzianek nie brakowało. Sharksi przegrali z Hatifnatami 65:69. Ci drudzy grali bez jednego ze swoich liderów, czyli Piotrka Kudaciaka. Natomiast w szeregach jeszcze drugoligowców porządne double-double zanotował Robert Pyla (23,15). UKS Liszki po kilku dobry sezonach żegnają się z II ligą, a ich pogromcami zostali Chłopaki Nie Skaczą (52:66). UKS był tego dnia fatalnie dysponowany rzutowo (24,5 % za 2 i 19,2 % za 3). W szeregach zwycięzców wyróżnił się Mateusz Suwała (20 punktów, 19 zbiórek). Z ligą żegnają się również The Lost Boys, którzy ulegli CBPS 62:74. Dla tych drugich jest to powrót na parkiety ligi wyżej. Swoje znów zrobił Jarosław Szydełko, autor 30 oczek i 13 desek osiągając przy tym eval równy 31. Na koniec Betony pokonały Skawinę 66:61 i o tym spotkaniu tyle, gdyż jak może zauważyliście albo i nie o grach Betonów nie piszę nigdy.

Mistrzem II ligi został Ranplast, który z kompletem dziesięciu zwycięstw powraca do elity! W niedzielę na dużej sali pokazał Shootoutowi różnicę przynajmniej jednej klasy (83:56). Kadra Ranplastu na ten pojedynek liczyła, aż 11 zawodników i pewnie nie tylko ja życzę sobie, aby podobnie było już na jesieni. W ostatnim meczu na parkietach II ligi Dariusz Pająk otarł się o triple-double (18 punktów, 9 zbiórek, 8 asyst).

I tak oto przeszliśmy do mojej ulubionej rywalizacji, czyli tzw. spotkań barażowych o ten prawdziwy i jedyny baraż. Bulldogi napędziły wiele strachu C&C, jednak ostatecznie to ekipa z grupy A była lepsza 76:73. Pod nieobecność Jakuba Chudziutki pierwsze skrzypce grał Otmane-Raji-Senhaji (28 oczek, 12 zbiórek). Natomiast po stronie przegranych ( i tak szacun panowie za ten sezon) wyróżniła się dwójka Bartek Woźniak i Daniel Kubala. W drugiej parze osłabione brakiem Krzyśka Popka (pauza za dachy) Agiehamy pokonały Space Invaders 80:71. Wielki mecz rozegrał kapitan zwycięskiej ekipy, Jacek Krzaczek (brawo, po tym poznaje się kapitana), autor 23 punktów i 7 zbiórek. Przegranym na nic zdało się kolejne wielkie double-double Arkadiusza Pawlusa (19 punktów, 23 deski). W niedzielnych spotkaniach dających już grę w elicie obie te ekipy przegrały. C&C uległo Hurricane 58:65. Grzesiu Floryański ściągnął na ten pojedynek nawet samego Przemka Wójcika i dzięki temu byli mistrzowie KNBA nadal będą grać w I lidze. 21 oczek zaaplikował rywalom Adrian Kapuściński (dokładając do tego 14 zbiórek), 15 dodał Janek Uchto, a 11 i 15 desek zapisał na swoim koncie Michał Bogusz. Po drugiej stronie wyróżnił się pan Chudziutko i Otmane. Dla C&C to był wielki sezon, ale czegoś brakło, żeby awansować. Panowie i tak wielkie gratki. Starcie Agiehamów z Haldentem (brak Huberta Trzepatowskiego) zapowiadało się wyrównanie, a tu nie miła niespodzianka. ,,Lekarze i doktorzy” rozbili w pył pod nieobecność pana Jacka jego zespół aż 103:61. Oj duży wynik, oj za duży. W Haldencie pierwszą strzelbą został lubiący rzucać za czi Mirek Satora (6/8 w tym meczu). No ręce same składają się do oklasków. Plus wielki dla debiutanta, który stał się już nową jakością w lidze. Panowie teraz czas na jesień. Pamiętajcie, nie raz nie dwa okazuje się, że to ten drugi sezon jest trudniejszy.

Jeśli ktoś myślał, że to koniec to muszę go … zasmucić. Czas na truskawkę, a nawet dwie truskawki na torcie jak to mawia pan Hajto. Jedziemy. Brąz dla? No kto by się tego spodziewał? Dla Snajperów. W końcu przyszli składem pełnym i pokonali Miasteczko 88:81. Mistrz kończy sezon na czwartym miejscu. Gębarowski, Sulowski, Zabawski, Flaga i spółka, a tam i Markos i Szewczyk Dawid. Szkoda, że tak rzadko mobilizujecie się taką bandą. W szeregach pokonanych jak zwykle dwoił się i troił Szewczyk, ale Michał. Okraszając swój występ na zakończenie XXXV edycji triple-double (23 punkty, 12 asyst, 11 zbiórek).

No i wielki finał, creme de la creme. A tam dwie najlepsze ekipy sezonu. Łowcy kontra GG Media. Ci pierwsi to siła, walka, agresja i mocna obrona. Drudzy to odmiana kompletna stylu. Przeszli na szybką, widowiskową koszykówkę i aż chce się ich oglądać. Najlepszym potwierdzeniem jest akcja number one ostatniego weekendu XXXV edycji. Do przerwy prowadzeni przez Łukasza Kasperca GG lepsi 34:28. Po zmianie stron, a dokładniej dzięki czwartej kwarcie szalę na swoją stronę przechylili gracze Bartka Konstantego. Ostatecznie wygrywają oni 65:63. Jak ktoś kiedyś słuchał STUDIO KOMENTATORSKIE to tam nie raz w zeszłych sezonach mówiłem, że im kibicuję. Podoba mi się ich charakterystyka gry. Ta agresja na parkiecie, złość. Ta nieustępliwość w obronie. Tego nie da się nie lubić. Gwiazda finału? Manu Ginobilli z Łowców. Pan Daniel Słowik te jego wjazdy na lewą rękę są znane już wszędzie, ale on dołożył do tego asysty, zbiórki. Triple-double w wielkim finale na co złożyło się 15 oczek, 10 kończących podań i 12 desek. Jest tez cichy bohater. Jego czasem trudno dostrzec na parkiecie, ale później patrzysz na staty i widzisz. 16 punktów, 9 zbiórek, eval równy 28 to myślisz? Ja myślę, że brałbym w ciemno. Tak panie Tomku Książek, zrobił jakiś czas temu wielki przeskok i takich graczy się ceni. Po drugiej stronie jedno nazwisko Medes. Ciekaw jestem gdzie on wyląduje i jak mu pójdzie na jesieni. Wszedł w przytupem w IV ligę. Teraz to samo w I. W finale 19, 9 a przed nim jeszcze wiele, wiele lat gry. Cóż kończąc do stycznia/lutego 2018 mistrzami KNBA Łowcy. Wielkie brawa dla Was.

Ps. Minął tydzień od finałów, a mi już trochę tęskno za naszą ligą. Odpoczywajcie, bawcie się. Widzimy się na jesieni.

Na koniec standardowo już podsyłam kilka pomocnych Wam linków:


Wyniki KNBA:

http://www.knba.krakow.pl/terminarz.html

Tabele wszystkich lig KNBA:

http://www.knba.krakow.pl/tabele.html

Wywiady:

https://www.youtube.com/watch?v=GDAqd8PyN5w

Pigułka:

https://www.youtube.com/watch?v=GSeds0WnHe0